Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twincest. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Twincest. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2012

Croissant po raz 3.

Ostrzeżenia: łagodne, incest, pod prysznicem, semi-gwałt(?) 

- Wróciłem, Diego! - w pełni z siebie zadowolony chłopak wszedł do pustego pokoju.
Waterpolista zapalił światło i ogarnął zdziwiony pomieszczenie. Rzucił 2 tabliczki czekolady, które podkradł dziewczynom, na niepościelone łóżko. Po chwili uśmiechnął się szeroko, zamknął drzwi do pokoju na klucz i ruszył w stronę łazienki rozbierając się po drodze do naga. Wsunął się po cichu do zaparowanego pomieszczenia. Jego brat stał pod prysznicem zwrócony do niego tyłem. Czoło miał oparte o chłodne kafelki, pozwalając wodzie badać każdy fragment jego ciała. Marcelo oblizał wargi i wszedł do kabiny zwracając na siebie uwagę. Szybko zasunął drzwiczki prawą ręką. Zanim Diego zdążył coś powiedzieć położył dłonie na jego szczęce przyciągając do pocałunku. Od razu poczuł duże dłonie zaciskające się lekko na jego pośladkach. Zafalował biodrami pocierając ich już rosnące erekcje. Odsunął od siebie twarz brata schodząc językiem na jego szyję. Znaczył ją malinkami mrucząc i jęcząc cicho, gdy pewien palec zanurzał się między jego pośladkami. Zszedł niżej zajmując się sutkiem Diego, przy tym łapiąc go mocno przy trzonie. Rozluźnił chwyt, gdy usłyszał cichy jęk. Całował całą klatkę brata poruszając ręką po całej długości. Gdy padł cichy rozkaz uklęknął zasysając się od razu na główce. Dłoń ugniatała jądra. Język kreślił zawiłe wzory. Czuł, że brat niedługo osiągnie spełnienie. Nastąpiło to szybko. Połknął nasienie ponownie łącząc usta z bratem. Zdziwił się, gdy nie poczuł, jak zagłębia się w nim palec Diego. Ten z uroczym uśmiechem na twarzy umył go i wytarł dokładnie i opatulił puchatym ręcznikiem. Podniecenie opadło, zostawiając jedynie czułość. Zasnęli wtuleni w siebie.

¤____¤     ¤____¤     ¤____¤

- Diego - jęknął przez sen starając się uchronić przed chłodem. Obudził się gwałtownie nie mogąc tego zrobić. W pierwszym odruchu przeraził się próbując wyrwać - miał skrępowane ręce i nogi. Przełknął ślinę otwierając szeroko oczy. Bał się. Wzrokiem zlustrował pusty pokój, brata tu nie było, przez szeroko otwarte okno zaglądał księżyc. A jeśli ktoś tu wszedł i zaatakował Diego, a teraz chce go zgwałcić? A może jego brata też zgwałcił? Do jego oczu napłynęły niechciane łzy. Usłyszał jak zamek w głównych drzwiach przekręca się szybko. Zacisnął mocno oczy zagryzając wargę. Zaraz go zgwałcą. Ciałem wstrząsnął dreszcz, łzy leciały ciurkiem po policzkach skapując powoli na poduszki. Materac ugiął się lekko wywołując u niego gwałtowne napięcie mięśni. Do jego nagiego uda przylgnęła chłodna dłoń. Odwrócił głowę starając się schować twarz w ramieniu. Po jego lewym boku irytująco błądziła dłoń gwałciciela, język zakręcił kółko wokół twardego już sutka. Łzy poleciały żywiej - nienawidził swojego ciała. Jak on mógł odczuwać podniecenie?! Gdy dłoń ugniatająca jego udo objęła członek, z ust wyrwał mu się głośny jęk. Momentalnie zagryzł wargę, by z jego ust nie padł już żaden dźwięk. Usta znaczyły jego spazmatycznie unoszącą się klatkę piersiową, jedna dłoń ugniatała okolice żarliwie stymulowanego organu. Chciał krzyczeć o więcej i jednocześnie błagać o zostawienie go w spokoju. Był bezradny. Zawsze był bezradny bez Diego. Pomimo nieprzyjemnych myśli doszedł w ręke kogoś mu nieznanego. Nie mógł już powstrzymać głośnego płaczu. Nagle wszystko ustało. Nachalne ręce i język zniknęły, poczuł tylko ruch na materacu. Nadaremnie starał się opanować, było jeszcze gorzej. Wiedział, że prześladowca na niego patrzy, to było pewne. Spiął się w sobie odwracając mokrą od łez twarz w stronę nieznanego. Zachłysnął się powietrzem, gdy ujrzał przed sobą zaniepokojonego brata. Pociągnął mocno rękoma chcąc się w niego wtulić. Diego szybko rozwiązał materiał oplatający nadgarstki brata. Wtulili się w siebie mocno.
- Marcelo - starszy szeptał kojąco do ucha dłonią przeczesując mu włosy.
- Jak mogłeś mi coś takiego zrobić?! - warknął wtulając się w ukochane ciało mocniej.
- To miała być niespodzianka - mruknął cicho. - Przecież nie zakryłem ci oczu, mogłeś mnie zobaczyć.
- Nigdy więcej, obiecaj.
- Obiecuję.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

Croissant Brothers no. 2

Ostrzeżenia: łagodne sceny erotyczne, incest, publicznie na plaży.

Starszy z braci Croissant stał przy otwartym na oścież oknie. Delikatny i ciepły wiatr owiewał jego półnagie ciało. Na jego wargach błąkał się sentymentalny uśmiech, a oczy wpatrzone w gwiazdy pełne były ciepła. Nie mógł ten nocy zasnąć. Założył na siebie spodenki i pierwszą lepszą koszulkę. Ostatni raz przed wyjściem spojrzał rozczulony na swojego śpiącego brata.

<3  <3  <3  <3  <3  <3  <3

- Diego - mruknął przez sen chłopak.
Ręką po omacku szukał swojego źródła ciepła, niestety to zniknęło. Powoli otworzył oczy, rejestrując po chwili, że jest sam. Zdziwiony usiadł i spojrzał na otwarte okno. Pewnie wyszedł, pomyślał i wstał. Przeciągnął się i wciągnął na siebie ubrania. Wyszedł nie zamykając za sobą drzwi. Po ciemku zszedł na parter i skierował się korytarzem do głównego wyjścia. Wyszedł. Budynek, w którym mieszkali waterpoliści stał przy małym lasku, naprzeciwku budynku, w którym były synchronki. Zszedł na deptak prowadzący do plaży, widocznej z pokojów dziewczyn, szło się do niej niecałą minutę. Jednak nie przewidział, że po ośrodku może kręcić się ochroniarz. Grubas szedł prosto w jego stronę- nie wiedział, co ma robić. Nagle ktoś pociągnął go mocno za rękę wciągając między krzaczory i drzewa.
- Zgwałcić cię? - usłyszał przy uchu.
- Tak, ale uno momento - uśmiechnął się lekko wtulając w brata.
Zmylony ochroniarz podrapał się po łysinie, po czym poszedł dalej deptakiem w kierunku pozostałych budynków. Po chwili wygramolili się z zarośli. Trzymając się za ręce doszli w ciszy do plażę.
- Wchodzisz? - zapytał wesoło Marcelo i ściągnął z siebie wszystko i wskoczył do wody. - Slipy nie będą ci potrzebne!
Diego przewrócił oczami i z lekkim uśmiechem rozebrał się. Powoli, dając się bratu nagapić, wszedł do ciepłej wody.

<3  <3  <3  <3  <3  <3  <3

- Znalazłaś?! - ryknęła Adelie.
- Nie! Łejtuj!
Mimo, że było grubo po północy i te de, dziewczynki zlały to. Po chwili to kuchni weszła niska dziewczyna.
- Leśny i truskawkowy - rzuciła torebki z kiślem na blat i walnęła się obok.
- Biorę truskawkowy - potarła inteligentnie brodę i dalej ogarniała czajnik.
- Oke doke - i przyłączyła się do ogarniania.
Czajnikiem zaczęło rzucać, bo chwili woda była gotowa. Adelie z perfekcją rencisty zalała kiśle wylewając masę wrzątku na blat i okolice. Z tryumfalnym uśmiechem odstawiła diabelskie urządzenie. Juliet wyciągnęła łyżeczki. Wymieszały i miały iść do swojego pokoju, gdy:
- Ej... to nie Croissanci tam w wodzie?
- Gdzie? - Juliet przykleiła się do dużego okna.
- Otwórz - parsknęła Adelie
Odstawiła szybko kubek otwierając okno.
- To oni! - pisnęła podjarana. - Obmacują się!
Wyszczerzone jarały się obmacującymi się braćmi.
- Mówiłam, że mają dużych, jak na swój wiek? - zmróżyła oczy uśmiechając się szeroko
- Adelie! - pisnęła zmieszana. - Idziemy? - miała oczy jak spodki.
- Jasne - podjarała się po chwili.
- Jej! - już popędziła w stronę wyjścia, ale zatrzymała ją Adelie.
- Chcesz pójść deptakiem, żeby nas zobaczyli?
- To niby jak inaczej?
- Jak ninja, oknem.

<3  <3  <3  <3  <3  <3  <3

Gdy tylko starszy wszedł do wody, przycisnął się do niego Marcelo. Zaatakował wargi brata swoimi, wciskając swój język jak najdalej mógł. Oplótł go w pasie rączkami przyciskając do siebie szczelnie. Tak, jak ostatnio ćwiczył przed lustrem, zaczął kręcić tyłkiem. Pocierali się o siebie mocno jęcząc sobie w usta.
- Diego, rżnij mnie - stęknął.
Diego zagryzł wargi i wsunął w brata jeden palec.
- Na brzegu - odsapnął.
Dziwacznie i powoli dotarli do płytkiej wody. Wtedy Mercelo pchnął Diego mocno do tyłu, ten obijając sobie zacne 4 litery wylądował na płyciźnie. Wycofał się z wody patrząc na napalonego brata. Ten ruszył do niego na czworaka, ostatecznie kończąc na udach brata w rozkroku.
- Rozciągnij się - wysapał Diego zasysając się na sutku braciszka i zaciskając dłoń na jego członie.
Dziewczyny umierały z podniety w krzakach.
- D-Diego już - odepchnął od siebie brata i mocno na niego nabił.
Po plaży rozszedł się krzyk obu. Poruszali się nadzwyczajnie szybko, dopóki nie doszli.
- Dieeego, jeszcze raz? - mruknął rozanielony.
- Taa... - chciał go pocałować, ale przerwał mu rechot zza najbliższych krzaków.
- Juliet? - zmarszczył brwi Marcelo i uśmiechnął się lubieżnie.
- I Adelie - dodał Diego, gdy do rechotu dołączył dziki kwik.
- Podglądały nas cały czas? - jego uśmiech poszerzył się.
Wstali cicho i niezauważalnie dotarli do krzaczorów. Na ziemi ze śmiechu tarzały się dziewczynki.
- Co z nimi robimy? - wyszczerzyli się do siebie diabelsko.

niedziela, 15 stycznia 2012

Bracia Croissant (Diego x Marcelo)

Ostrzeżenia: incest, łagodne sceny.
 N: Dla elizabeth. ! :D Na zawsze zboczone <3 Tym razem nie zaczynam dialogiem ;p


*w*  *w*  *w*  *w*  *w*


Ośrodek, w którym synchronki i waterpoliści Acuario spędzali obóz, pogrążony był w mroku. Zaślinione twarze wtulały się w duże poduszki, nadzwyczajnie kołdry nie zsuwały z wysportowanych ciał. Jednak to nie była piękna noc. O szyby zamkniętych okien uderzały szybko krople deszczu, chłodny wiatr snuł dziwną melodię przypominającą tryumfialną pieśń Eduardo. Jedynie światło ulicznych lamp wpadało do pokojów sportowców, księżyc zakryty był za ciękimi, burzowymi chmurami. Zagrzmiało.
- Diego - przerażony blondyn zerwał się nagle ze snu. Bał się burzy.
Rozejrzał się po pokoju. Po jego lewej leżała dość niepokojąco uśmiechnięta Juliet, po prawej jego kochany brat, w którego bok wtulała się Adelie z kamienną twarzą i lekko zmarszczonymi brwami. Dobrze zrobili łącząc dwa łóżka. Usiadł i pisnął, gdy błysnęło.
- Diego - tyknął brata w klatkę piersiową. - Diego - jęknął przerażony. - Diego, obudź się - pisnął i ścisnął przerażony dłonie na bicepsie brata, gdy ponownie zagrzmiało.
- Co? - mruknął przez sen starszy.
- Obudź się - zacisnął ręce mocniej.
- Marcelo... Co się stało? - podniósł się siadu i spojrzał na brata przeczesując grzywę. Wtedy pokój rozjaśniła błyskawica. - Oj.
Młodszy z braci wtulił się w pierś starszego. Po chwili na jego głowie wylądowała duża dłoń starszego.
- Nie bój się, mały - uśmiechnął się i przyciągnął brata do pocałunku.
Grzmotnęło - Marcelo drgnął mocno przylegając ściśle do półnagiego ciała Diego. Zabłysnęło - burza się zbliżała. Całowali się siedząc między dwiema synchronkami.
- Marcelo - syknął Diego, gdy młodszy otarł się znacząco o jego krocze. - A jeśli wstaną?
- To się dołączą - mruknął ponownie się ocierając.
Diego całując zachłannie brata złapał go za pośladki i podciągnął lekko nogi, by siedzieć po nibyTurecku. Językiem wyprawiał cuda, a dłońmi kojąco uciskał pośladki i podrażniał przez materiał okolice dziurki brata. Ustami zszedł na szczękę i szyję. Dłonie wsunął za bokserki, jednego palca wcisnął w ciasny odbyt Marcelo, który jęknął unosząc się lekko i nabijając mocniej na palca. Diego dodał i drugiego. Rozciągał brata powoli, perfekcyjnie odsuwając jego myśli od burzy. Wyciągnął z niego palce i pochylając do przodu usadowił nad nim. Nachylił się nad namiocikiem liżac go pośpiesznie. Zsunął ciasne bokserki uke i przejechał językiem po całej długości dużego członka.
- Diego! - jęknął wpychając swoją erekcję do ust brata. - Córel! - wyrwało mu się w akompaniamencie grzmotu.
Dominujący Croissant trzema palcami atakował prostatę braciszka ssąc przy tym czule jego główkę. Pieścił brata, póki ten nie doszedł.
- Gdzie mamy gumki? - spytał, gdy przełknął ciepłą spermę.
- W szafce pod oknem, tuskawkowe w pierwszej szufladce, czekoladowe w drugiej - wysapał.
- Nie przejdę przez Adelie, obudzę ją.
- To róbmy bez - wzruszył ramionami.
- Zgodziłbym się, gdyby nie to, że one z nami śpią - mruknął i przeskoczył przez dziewczynę lądując cicho na ziemi.
W nagłym błysku Marcelo ujrzał szczupłą postać brata i otwartą szufladkę. Czyli truskawowe - uśmiechnął się do siebie i usadowił na czworaka, równolegle do synchronek, chowając głowę w poduszkę i wypinając się mocno.  Diego uśmiechnął się tylko i szybko założył gumkę. Wbił na łóżko "w nogi" i przejechał palcem po udzie Marcelo, który drgnął gwałtownie. Starszy złapał brata delikatnie po bokach i wsunął główkę. Po chwili był już cały w młodszym, powoli zaczynając się poruszać. Marcelo jęczał na wysokości aparatów słuchowch dziewczyn zagłuszany przez kolejne uderzenia piorunów, a Diego patrzył na śliczne ciało braciszka w mocnych błyskach. W swoim rytmie wychodzili sobie naprzód i cofali się, by zaatakować mocniej. Bariery opadły, doszli spoceni, opadając bezwładnie na łóżko.
- Marcuś - szepnął z bananem na twarzy starszy - kocham cie, braciszku - pocałował go w bark i wysunął się z niego. Kondom rzucił niedbale za łóżko.
Mimo głośnej burzy to była udana noc.