piątek, 25 października 2013

ZUWTP: SAM

Rivaille jęknął. Tak przyjemnie było być obudzonym w środku nocy przez głośne pojękiwanie. Przezabawnie. Ile razy mówił tym idiotom, że seks w bazie jest zakazany? Definitywnie zakazany?! Wkurwiała go poplamiona i śmierdząca pościel, tak jak hordy napalonych dziewczyn włóczących się po budynku. I  byli w pierdolonym miejscu pracy, nie u siebie.
Mógłby jeszcze godzinami wymieniać powody, dla których seks był tu zabroniony, ale musiał ukarać osobę pierdolącą się piętro niżej. Stojąc przed drzwiami zza których dobiegało nieznośne skrzypienie łóżka i jęki, był zszokowany. Pokój należał do Mike'a, nigdy nie posądziłby go o złamanie zasad, a tu ten pieprzy sobie kogoś pod jego nosem... ej, czekaj... czy to,kurwa...
Otworzył z impetem drzwi, stając oko w oko ze swoim zaufanym podwładnym. Na jego biodrach okrakiem siedziała jakaś dziwka. Rozpoznał jej włosy i warknął. Bez słowa podszedł do nich, złapał ją za za sukienkę i ściągnął ze swojego podwładnego. Eren protestował, próbując się uwolnić, ale Rivaille nie zamierzał  puścić, nigdy. Nie mógł uwierzyć, kurewsko nie wierzył.
- Ty pierdolona suko!
Rivaille zaciągnął go do jego pokoju. Od samego początku był dla niego za dobry!
Kopnął go w krocze, Eren upadł na kolana z krótkim krzykiem. Zakleszczył jego nadgarstki w swoich palcach i skuł je tak, jak kilka tygodni temu, gdy po raz pierwszy Eren wpadł mu w ręce. Tak powinno być. Gówniarz nie powinien mieć żadnych swobód.
- Co, do kurwy, robisz, dupku? Tylko...
- Zamknij. Kurwa. Ryj. - Eren wzdrygnął się, zaciskając usta. Oczy Rivaillego pociemniały ze wściekłości. Nigdy wcześniej nie widział mężczyzny tak złego. - Trzymaj swoje brudne łapska od moich podwładnych, słyszysz suko? - Eren przytaknął potulnie.
Był zawiedziony, jego misterny plan nie wypalił. Myślał, że kiedy prześpi się z Mike'iem, Rivaille będzie zazdrosny i wtedy się z nim prześpi. Ale to... tego nie przewidział.
Rivaille nie powiedział nic więcej, wypadł z jego pokoju, zamykając je na klucz. Miał nadzieję, że następnego dnia będzie spokojniej - Eren wróci do bycia infantylnym szczeniaczkiem, więc będzie mógł go przetrzymać tu bez problemow trochę dłużej, potem pomówi z okolicznymi szefami i pozbędzie się gnojka. Taki miał plan.
Ale kolejnego dnia, już z rana, coś znów było nie tak.
- Gdzie Hanji?
Jego podwładni nie wiedzieli. Nikt nie wiedział. Potrząsali tylko swoimi pustymi głowami bezradnie.
Rivaille zawsze musiał jej pilnować. Znał ją dobrze, wiedział, że przez przypadek może wpaść łatwo w tarapaty Ale zajmował się nią, bo była mu wierna... przynajmniej tak sądził.
Kiedy otworzył drzwi pokoju Erena, wkurwił się jak nigdy. Nastolatek klęczał między jej nogami, a dokładniej szorował jej głową po wewnętrznej stronie ud.. Mina Hanji wyrażała pełen zachwyt, nawet z jej ust zwisał język, jak u jakiegoś pieprzonego psa. Mam, kurwa, dość.
- HANJI! - wrzasnął.
Kobieta otrzeźwiała, odsunęła się szybko od młodego mężczyzny. Nie dziwił się, że wyglądał na przerażonego. Złapał go za kark i zaciągnął brutalnie korytarzem i przez schody, aż na cementowy chodnik. Na zewnątrz padał śnieg, a Eren był w samych nylonowych stringach.
- Hej, spójrz na mnie. - Zielone oczy spotkały te wściekłe szefa. Jeśli wczoraj był wściekły, to dziś...- To koniec. Mam dość trzymania cię tutaj, chciałem cię chronić, uspokoić ludzi, z którymi masz na pieńku, zapewnić lepszy star, ale pierdolę to. - Eren zgarbił się. - Przespałeś się z jednym z moich najbardziej zaufanych ludzi i moją prawą ręką. Myślałeś sobie, że jak, kurwa, zareaguję, ha? Myślałeś sobie, że będę wył jak jakiś gówniarz, a potem przybiegnę do ciebie zapłakany? - Tak, Eren naprawdę sobie tak pomyślał, a Rivaille wyczytał to z jego oczu. Pieprzony dzieciak.
- Wypierdalaj stąd. Nie chcę widzieć twojego brzydkiego ryja na moim terenie, słyszysz? - Nastolatek przytaknął, drżąc z zimna. Rivaille zauważył to i w ostatnim geście miłosierdzia, zdjął z siebie płaszcz i rzucił go dzieciakowi na kolana, zanim wszedł do budynku, zatrzaskując za sobą drzwi.
Eren cierpiał. I nie obchodziło go zimno. Był zbyt odrętwiały psychicznie, by cokolwiek zrozumieć. W głowie miał pustkę i ból uderzający w jego klatkę piersiową przy każdym oddechu. Ludzie gapili się na niego, jak szedł ulicą, okryty jedynie czarnym płaszczem. Ciepłym i pachnącym nim...
- Kurwa - zabluźnił rozpaczliwie. Był wściekły na siebie za myślenie o nim. W końcu ten go wywalił na zbity pysk, na śnieg, bez szansy na usprawiedliwienie się... ale...
Czy nie przesadziłem? Nigdy wcześniej nie widziałem go aż tak... wściekłego. A chciałem tylko... chciałem, żeby spojrzał na mnie i zobaczył człowieka, nie kawałek śmiecia. Nie jestem dziwką... czy jestem? Czy to wszystko, kim jestem?
Już nie wiedział. Łzy spłynęły po jego czerwonych od zimna policzkach. Czy był jeszcze człowiekiem? Rivaille pewnie tak nie sądził. Nie przestał płakać, nawet gdy wszedł do hotelu. Nie przejął się nawet Mikasą, która od razu doskoczyła do niego, otulając ciepłymi kocami.
Eren był sam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz