środa, 14 września 2016

Zakazane 16

Przez tamten tydzień uprawiali seks co noc. Rozwożeniu pizzy było daleko do bycia interesującym i dni Bro zazwyczaj mijały w nudzie. A teraz, od kiedy zaczęło się to wszystko, te dni ciągnęły się w nieskończoność. Wskazówki zegara odmawiały ruchu, kiedy Bro niecierpliwie czekał na powrót do domu. Każdego dnia był rozpalony i cholernie podniecony, a to, że Dave sam tego chciał, wcale nie pomagało.

Dni przeszły w zajebistą, słodką rutynę złożoną z pracy, prysznica, obiadu, telewizji i seksu. Tam, gdzie kończyła się telewizja i zaczynał seks, stała niejasna granica. Oglądając telewizję, Dave leżał w ramionach Bro z plecami przylegającymi do jego piersi. Bro przegapiał wtedy coraz więcej i więcej okazji na wtrącenie uszypliwej uwagi dotyczącej jakiegoś programu. Jego uwaga coraz bardziej skupiała się na głaskaniu włosów Dave'a, wsuwaniu w nie ust, kiedy składał pocałunki na czubku jego głowy. W końcu jego dłonie zsuwały się niżej, a jego usta odnajdowały nagą skórę, a telewizor zostawał zignorowany. Wtedy nie liczyło się już nic, tylko niesamowity i zakazany seks, dopóki nie zasypiali w czyimś łóżku.

Rutyna stała się tak rozkoszna, że jej przerwanie poirytowało Bro. Któregoś dnia wrócił do domu i zobaczył dwa plecaki porzucone pod drzwiami wejściowymi i już wiedział, że Dave kogoś zaprosił. Wtedy usłyszał najbardziej dziewczęcy i przesłodki chichot, a po chwili najbardziej głupkowate do wyobrażenia prychnięcie i oddech uwiązł Bro w gardle.

Po raz pierwszy od może pół roku John Egbert był u nich w domu. W pokoju Dave'a, za zamkniętymi drzwiami i w dodatku chichocząc - Bro poczuł falę zazdrości, a tuż za nią totalne zdziwienie swoim zachowaniem.

Co do kurwy? Jesteś zazdrosny, Bro?

Poszedł prosto do drzwi Dave'a i gwałtownie je otworzył. Obaj oglądali jakiś webcomic na komputerze. Dave rozpierał się wygodnie w swoim obrotowym krześle, był zupełnie zrelaksowany, miał zgarbione plecy i ramiona ułożone wzdłuż ciała. John leżał na łóżku na brzuchu, tuląc pod brodą poduszkę i machając ubranymi w skarpetki stopami w przód i tył. Bro od razu pomyślał, że to było cholernie niemożliwe, żeby dzieciak nie był homo. Wtedy obaj na niego spojrzeli.

Mina Dave'a była perfekcyjnie nieczytelna. Oczy Johna powiększyły się, kiedy gapił się na Bro, a wtedy jego usta rozwarły się lekko, a twarz zrobiła czerwona, czerwona jak burak. Poziom czerwieni na jego twarzy byłby komiczny, gdyby Bro nie był kompletnie zajęty ogarnianiem, co tak właściwie się tam działo.

- Hhhh... hej, Bro - wyjąkał John i mimo że John od zawsze był przy nim trochę nerwowy. zdecydowanie przesadzał. Bro uniósł brew i obrócił się do Dave'a. 

- Co mu powiedziałeś? - oskarżył go. Dave wzruszył ramionami zupełnie zrelaksowany.

- Wszystko.

Gapili się na siebie, a w Bro narastała wściekłość wraz z tym śmiesznym uczuciem zdrady. Nie było żadnego piekielnego powodu, żeby się tak czuć, szczególnie, że przewidział to już dawno. Ale no cóż, oczekiwał, że zostanie ostrzeżony, przynajmniej tak sądził. Albo nawet spytany kiedy... albo czy w ogóle powiedzieć Johnowi o wszystkim, co się między nimi działo.

Czekaj, wszystko?

- Bro, możesz przestać wariować - powiedział Dave, a John obdarzył go skonsternowanym spojrzeniem, bo Bro wcale nie wariował. Nie poruszył żadnym mięśniem. Nie poruszył żadną częścią twarzy.

- Uh, um... Dave, czy masz przeze mnie kłopoty? - wyjąkał John. Wtedy odwrócił się z powrotem do Bro, zachowując się tak nerwowo, jakby Bro przyłapał ich na całowaniu się. Zaczął bełkotać.

- Bro, um, przysiegam, mam na myśli, Dave kazał mi obiecać raz po raz i jeszcze raz na moje całe życie i na prochy Nanny, że nigdy, ale to nigdy, nigdy nikomu nie powiem, nawet Rose, która już coś wie, ale chodzi mi o to, że Dave po prostu mi to powiedział, bo jesteśmy najlepszymi braćmi. To znaczy, no, ty jesteś jego bratem, ale um, uh, my jesteśmy jakby bardziej regularnymi, platonicznymi braćmi takimi jakimi zazwyczaj są ludzie...

- Egbert, zamknij się - powiedział Bro, a klepiąca jadaczka Johna w końcu się zatrzasnęła.

Bro zwrócił się do Dave'a z lodowatym, wściekłym spojrzeniem.

- Kiedy wyjdzie - powiedział, starając się ukryć złość i nawalając, - będę czekał na dachu.

Nie dając szansy Dave'owi na odpowiedź, obrócił się i wyszedł, kierując się do łazienki, żeby wziąć prysznic, zmyć z siebie tłuszcz z pizzy, chociaż wiedział, że później jeszcze się spoci, bo czekała go naprawdę intensywna walka na miecze. Był w chuj wkurwiony.

Kiedy gorąca woda uderzała o jego głowę i ściekała wzdłuż pleców, rozluźniając mięśnie, Bro starał się przemyśleć sytuację na spokojnie. Ale nie potrafił. Nie potrafił skupić się wystaczająco długo nawet na jednej myśli.

Kurewska konsternacja była kompletnym niedopowiedzeniem wobec tej sytuacji. Czuł się potwornie zdradzony i to z tak miałkiego powodu. Wiedział, że mogli zaufać Johnowi. Czuł się jednak potwornie zazdrosny, też z miałkiego powodu; nawet jeśli John był gejem, teraz tego nie przyznawał, więc nie było to ważne... poza tym Dave siedział po drugiej stronie pokoju. Jednak czuł potworną złość, strach i poczucie winy za czucie takich rzeczy. Czuł się samolubny... bo co jeśli John odwzajemniłby uczucia Dave'a? Czy Dave nie wykorzystałby szansy bycia z nim, bo był w popieprzonym związku z Bro? Czy Bro ukradłby Dave'owi szansę na normalne życie od tak? Gdyby Bro naprawdę martwił się o Dave'a, czy nie powinien chcieć, żeby Dave był z Johnem, co byłoby o wiele dla niego zdrowsze?

Wszystkie te myśli biegły wspólnie w mieszance gównianych uczuć, które, Bro wiedział, były kompletną przesadą. Przecież wcale nie miał naprawdę stracić Dave'a. Mimo wszystko byli pieprzoną rodziną. Wszystko, co by stracił to niesamowity seks; ale wciąż byliby braćmi. Naprawdę, nie zmieniłoby się za dużo. Bro po prostu wróciłby do swojego starego życia, pieprzyłby się w innych miejscach, wszystko wróciłoby do normy, nic wielkiego.

Poza tym, że było to wielkie, kurewskie kłamstwo i był tego świadomy. Było bardzo prawdopodobne, że wśród gorących kropelek spływajacych po jego twarzy znalazlo się kilka łez. Ale nikt nie wiedziałby na pewno, czy to prawda. Nawet on sam.

3 komentarze:

  1. Yesssssss! Będzie walka! \^-^/ świetny rozdział! Nie mogę się doczekać następnego. Ale trochę brakuje mi Rose. ( wiem, głupia ja. Oczekuję dziewczyny w yaoicu... ;A; ) dziękuję Ci pięknie i pozdrawiam! ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. O mój boże sosnowy...
    To tłumaczenie...
    Cała ta historia...
    I Ty, że się na to porwałaś...
    Absolutnie i niezaprzeczalnie Cię kocham. Chcę totalnie dalej i chyba nie wytrzymię, potrzebuję ich, potrzebuję tego opowiadania.
    Ale mi gorąco. Mam ochotę umrzeć, jeśli szybko nie dostanę ciągu dalszego. Nie, nie popędzam Cię, ale mam nadzieję, że może choć trochę zmotywuję Cię do dalszego działania, no bo to jest... No jest!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, kiedy będzie aktualizacja nowego rozdziału :(? Spóźnionych wesołych Świąt i szczęśliwego Nowego Roku ;*.

    OdpowiedzUsuń