niedziela, 16 grudnia 2012

Ultimatum [HichiIchi]

Fandom: Bleach
Pairing: Hichigo Shirosaki (Hollow Ichigo) x Ichigo Kurosaki
Ostrzeżenia: NC17, pozycja 69

- Czas wstawać, królu~ 
Rudy zerwał się z łóżka, rozglądając po pokoju. Nie zauważył staruszka, Yuzu, czy Karin - nikogo... nawet Kona nie było. Zmarszczył brwi. Może to jakiś shiningami za oknem? Wstał i czochrając sennie włosy zerknął za okno. Też nikogo. Może tylko mu się wydawało, że ktoś tutaj był? Chłopak podszedł do szafy i rozsunął drzwi, ziewając.
- Kon? - zszokowany popatrzył na przyklejonego do drewna misia.
Lew wyrywał się zapłakany. Ichigo szybko odkleił mu od ust taśmę.
- Aaa!! To bolało! - wydarł się z wyrzutem.
- Kto ci to zrobił?
- Twój biały klon! Chciał mnie pociąć! I prawie oderwał mi ogon! I uwolnij mnie!
Ichigo ponownie zakleił usta misia poirytowany i wyszedł z pokoju. Nie wiedział, jak Hollow zdołał z niego wyjść. Nie czuł jakiejkolwiek zmiany... to znaczy, nie odczuwał braku mocy, czy jakiejś pustki. Było tak jak zawsze. Chociaż czuł się głodny. A jeśli on czuje ssanie w żołądku, to jego Hollow także? Chociaż powinien najpierw sprawdzić, czy jego siostry są bezpieczne. Ostrożnie sprawdził wszystkie pokoje na piętrze. Był sam. Następnie skierował się na dół. Nagle przed jego nosem przeleciała łyżka. Zszokowany skrył się za ścianą.
- Więcej ostrożności, królu. Ciesz się, że nie mam dzisiaj ochoty cię zabić~
- Hmpf. Mam wierzyć niezrównoważonej maszynie do zabijania?
- Dziękuję za komplement... Twoja siostrzyczka zostawiła dla ciebie śniadanie~
- Coś im zrobiłeś?
- Może i lubię zabijać, ale nie dzieci, królu.
Ichigo wychylił się zza ściany zerkając na albinosa. Siedział przy stole uśmiechając się "po swojemu". Jak on nie lubił tego uśmiechu. Był taki zwierzęcy i pewny siebie.
- Nie ma się czego bać, królu. Nie gryzę - zachichotał.
Rudy westchnął i podszedł do kuchennego blatu. Miso, ryż i nadgryziony tuńczyk.
- Nie smakował ci tuńczyk? - mruknął rozłamując pałeczki.
- Wolę ryż.
- Dlaczego zakneblowałeś Kona? - spytał siadając naprzeciwko Hollowa.
- Tego irytującego miśka? - prychnął. - Zawadzał mi. Chciałem go rozpruć... ale stwierdziłem, że może to twój ukochany miś.
Kurosaki nie odpowiedział. Zerknął jedynie spod byka na szczęśliwego albinosa, nie przestając jeść. Gdy skończył wstał i wstawił naczynia do zlewu.
- Co ty tutaj w ogóle robisz? - rzucił przecierając usta.
- W twoim umyśle jest strasznie nudno, królu - westchnął teatralnie, wstając. - Dlatego postanowiłem tutaj zawitać - na jego twarzy z powrotem zagościł niemal sadystyczny uśmiech.
- I co niby...?
- Jeśli to ma być kolejne pytanie, to się zamknij - przerwał mu mrużąc oczy.
Rudy zamrugał zaskoczony, ale zamknął usta. Zmielił pod nosem bluźnierstwo.
- Może zamierzasz mi pokazać swoje rodzinne miasto, królu? - Hollow uśmiechnął się krzywo podchodząc do okna.
- Żeby wszyscy cię zobaczyli? - prychnął. - Zostajemy w domu.
- Boisz się, że zarżnę kogoś na środku ulicy? - zaśmiał się głośno - Prawidłowo, królu - zmrużył oczy. - Ale chyba musisz iść do szkoły.
- Nie... nie muszę - odparł i poszedł do salonu.
Rozsiadł się na kanapie włączając telewizor. Cicho, by słyszeć kroki Hollowa, chociaż wiedział, że to i tak nie ma najmniejszego sensu. Shirosaki poruszał się jak drapieżnik - cicho, szybko, niemal niezauważalnie. Dlatego nawet nie drgnął, gdy jego szyję oplotły lodowate palce. Zdążył jedynie wypuścić nerwowo powietrze nosem, a palce zjechały niżej, na obojczyki.
- Chciałeś mnie przed chwilą zabić? - prychnął.
- Chciałem - przyznał, - ale mam lepszy pomysł.
- Przedstawisz mi go? - przewrócił oczami.
- Zero pytań - warknął Hollow. - Zobaczysz - mruknął liżąc go po uchu.
- Ukhm! - zakrztusił się Ichigo, rumieniąc. - Co ty, do cholery, odpierdalasz?! - wydarł się, zrywając z kanapy.
- Nic - uniósł rączki, uśmiechając się. - Nic, co by nam zaszkodziło - dodał po chwili.
- Wracaj natychmiast do mojej głowy!
- Mogę to zrobić... ale coś za coś, królu~
- Czego chcesz? - warknął.
- Wycieczka po miasteczku albo ty. Bez żadnych zakazów, po mojemu - poruszył zachęcająco brwiami.
- Po moim... - nagle przerwał, Hollow mógłby (albo nawet chciałby) odebrać to dosłownie. - Myślisz, że ci na to pozwolę?
- I tak to sobie wezmę - zaśmiał się. - Co już zależy od ciebie - podszedł do Kurosakiego bliżej.
Rudy patrzył na Hollowa zły. Czego on od niego mógł chcieć? Krwi? Walki? Zmarszczył brwi.
- Po twojemu znaczy...?
- Bez twoich głupich zastrzeżeń i moralnego gówna - skrzywił się.
- ... Zgoda, masz mnie, ale potem wracasz do siebie i znikasz.
- Oczywiście, królu - Hollow skłonił się lekko. - A raczej "księżniczko" - zaśmiał się gwałtownie biorąc rudego na ręce. - Cicho - uprzedził.
Rudy zamknął usta, marszcząc się. Czuł się niebezpiecznie skrępowany. I jeszcze Hollow nazwał go "księżniczką". Miał ochotę zetrzeć mu ten dumny uśmiech z twarzy. Albinos otworzył drzwi do jego pokoju i posadził go na łóżku.
- Zobaczmy, czy naprawdę jesteśmy do siebie tak podobni z wyglądu - uśmiechnął się, ściągając z siebie białe shikakusho.
Rudy przełknął ślinę z przerażeniem patrząc na Hollowa. Po chwili sam był już pozbawiony koszuli. Albinos z uśmiechem badał jego klatkę piersiową i brzuch zimnymi opuszkami palców. To było pierwsze takie doświadczenie rudego, jeszcze nigdy nie dotykano go tak inaczej. Zarumienił się lekko, odwracając głowę. To było... dziwne.
- Królu~ - jego dłoń objęły zimne palce i złożono na niej pocałunek.
Kurosaki wyrwał rękę, zwracając się twarzą do Hichigo. Albinos pochylił się do niego i pocałował w usta. Rudy nigdy za bardzo nie skupiał się na takich bzdetach, jak pierwszy pocałunek etc., ale nigdy by się nie spodziewał takiego... partnera? Porażony przyjmował dotyk zimnych warg na swoich. Powoli przestawał odczuwać chłód płynący z ciała Hichigo. Zaczęło mu się robić ciepło. Nie wiedział, czy to instynkt,czy doświadczenie z filmów, ale uchylił usta zapraszająco. Od razu do środka wsunął się niebieski język Hollowa. Żołądek Kurosakiego nagle się ścisnął, a w jego głowie lekko zaszumiało. Jęknął i ścisnął materiał hakamy, którą miał na sobie klęczący przed nim Hichigo. To uczucie naprawdę było świetne. Słyszał rozmowy dziewczyn i niektórych chłopaków na ten temat, ale zawsze twierdził, że pewnie wyolbrzymiają - teraz wiedział, że się mylił. Hollow naparł na niego i usiadł na nim okrakiem.
- Teraz to ja jestem królem, Ichi~
Kurosaki nie starał się nawet skomentować. Hollow cmoknął go szybko w usta i polizał go po szyi. Kurosaki czuł, jak albinos wdycha jego zapach. Jęknął, gdy dwa palce zaczęły bawić się jego sutkiem, a jego rozporek został odpięty. Hollow zachichotał do jego ucha i wsunął dłoń pod ciemne bokserki, wyciągając z nich erekcję chłopaka. Objął ją dłonią i zaczął powoli ruszać w górę i w dół.
Ichigo jęczał prosto do ucha Hollowa, póki ten nie zatkał jego ust swoimi. Nieprzyzwyczajony do pieszczot doszedł szybko w jego rękę. Hollow z uśmiechem oblizał palce ze spermy. Jednak to nie był koniec. Hichigo ściągnął z chłopaka spodnie wraz z bielizną i sam pozbył się hakamy. Usiadł na łóżku i kazał Ichigo ustawić się nad nim, wypiętym tyłkiem do niego. Pomimo wewnętrznego sprzeciwu i palącego wstydu, rudy zrobił to. Stał na czworaka z twarzą nad erekcją zadowolonego albinosa i wypiętą pupą. Opadł na łokcie biorąc do ust główkę Hollowa, który powoli całował, ugniatał i drapał jego pośladki. Kurosaki miał problem z nadmiarem śliny, więc tego, czego nie zdołał połknąć ze słonym płynem wydobywającym się z członka Hollowa, wypluwał. Powoli wszystko zaczęło robić się mokre. Hichigo zaczynał mieć też problemy z cierpliwością. Nie chciał wchodzić od razu w rudego - wolał już raz zadowolić króla, tak by ten oddawał mu się w przyszłości bez problemu. Nie wiedział, że widok wypiętego i chętnie połykającego jego członka Ichigo może być tak podniecający. Naślinił trzy palce, po czym jeden wsunął do odbytu króla. Rozciągał go szybko. Drugi palec wszedł bez problemu. Trzeci napotkał już opór. Gdy Hollow stwierdził, że odbyt jest na tyle rozciągnięty, że powinien w niego wejść bez większych problemów, plasnął Ichigo mocno w pośladek. Chłopak oderwał się od jego erekcji, siadając obok. Hollow patrzył na niego chwilę, po czym zlizał ślinę spływającą mu po brodzie. Zanim Ichigo zdążył zareagować, już leżał na plecach z nogami na barkach Hollowa, a duży członek już prześlizgiwał się po rozciągniętej dziurce. Ichigo stęknął, przygryzając wargę. Po chwili Hichigo wsunął się w niego gwałtownie, na co ten krzyknął głośno.
- Shiro! - zapłakał chłopak wbijając paznokcie w białe ramiona.
- Płacz dla mnie królu, płacz~ - wymruczał Hollow poruszając biodrami.
- O Kami-sama, Kami-sama... - mamrotał Ichigo wyginając się pod Hollowem.
Hichigo wbijał się w króla głęboko i na tyle szybko, na ile starczało mu sił. Przy każdym ruchu Ichigo wywijał się pod nim, próbując uciec tyłkiem. Dlatego po kilku pchnięciach zakleszczył się dłońmi na jego biodrach i mocno pochylił do przodu, przyciskając go do łóżka. Kiedy pchnął, Ichigo wrzasnął. Hollow polizał go po policzku i zdusił jego jęki w swoich ustach. Ichigo jeszcze nigdy nie czuł takiej przyjemności. To dziwne uczucie wypełnienia i te pchnięcia doprowadzały go do pasji. Jeszcze Shiro musiał, co jakiś czas, warczeć jego imię. Jego ciało reagowało samo, ustawiało się, tak by Shiro ocierał się o to coś w jego wnętrzu, co powodowało, że widział fajerwerki, a z oczu ciekły łzy. Nie wiedział, że może być tak dobrze.
- Shiro, błagam, Shiro, Shiro, Shiro, Shiro... Ugh! Ja już nie mogę...
- Chwila, królu - szepnął mu do ucha, siląc się na uśmiech. - Cholera - warknął, wbijając się jak najmocniej.
- Pierdolę! - wrzasnął, wgryzając się w szyję Hollowa.
Hichigo pchnął jeszcze kilka razy, aż Kurosaki przegryzł skórę na jego szyi, osiągając szczyt. Sperma rozlała się między nimi, klejąc ich ciała. Jednak albinosowi brakowało jeszcze kilku ruchów. Opierając się już całkowicie na Ichigo, spiął się dochodząc. Gdy jego sperma wylewała się w dziurkę Ichigo, ten połączył ich usta. Hollow odsunął się niechętnie, wychodząc z rudego i kładąc się obok. Odwrócił Ichigo do siebie i znowu pocałował. Tym razem głębiej i wolniej. Jego król był taki słodki i smakował jego krwią. Przerzucił rękę za plecy chłopaka i dłonią zsunął się między pośladki rudego, by zebrać trochę wypływającej z środka spermy. Kurosaki jęknął cicho patrząc na niego nieprzytomnie. Shiro pomyślał, że mógłby go teraz zabić. Ale wtedy to nie byłoby zabawne. Wsunął ubrudzone nasieniem palce do opuchniętych ust, które ciasno objęły jego długie palce.
- Dalej chcesz, żebym zniknął? - uśmiechnął się krzywo, wyciągając palce.
- Nie - burknął Ichigo, przysuwając się do niego i zlizując krew z jego szyi.
Hollow zachichotał całując chłopaka w czoło. W jego królu obudził się instynkt.
- Jesteś mój~ 

4 komentarze:

  1. Czekaj, czekaj. Brak komentarzy, czy ja jednak ślepa jestem?!
    Uh, nie do przyjęcia.
    HichiIchi..jaram się, no. Mogę czytać takie perełki bez końca. Tylko z jednym zastrzeżeniem. Koniec szczęśliwy być musi, o. Jak u ciebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah, nie jesteś ślepa i teraz to ja się jaram :'D Dziękuję

      Usuń
  2. Boshe to było sugoii!! Najlepsze opowiadanie HichiIchi <3 Jaram sie nimi już od jakiegoś czsu, ale od tego opowiadania ich dosłownie wielbię. Plus jutro naszkicuję sb ich c; i powiesze na drzwiach do pokoju i będe bic pokłony przed wyjściem z mojego pokoju xD

    Pozdrawiam,
    Beatrice

    OdpowiedzUsuń